Wyspa Mnemba

Mnemba Island to jedno z najbardziej malowniczych i najchętniej odwiedzanych miejsc podczas pobytu na Zanzibarze. Turkusowa woda, która wydaje się być przezroczysta, pływające wokół delfiny i brak możliwości wejścia na teren wyspy powodują, że przygoda owiana lekką nutą tajemnicy staje się wręcz fascynująca. 


Zacznijmy jednak od kilku podstawowych informacji. Mnemba znajduje się około 3 km od północno-wschodniej części Zanzibaru. Najbliżej będziemy mieć zatem wypoczywając na przykład w miejscowości Matemwe (byłam i osobiście mogę polecić). Sama wyspa jest raczej niewielka - ma około 500 m średnicy i 1,5 km obwodu. Zdecydowanie większy jest jednak obszar chroniony Mnemba Island Marine Conservation Area i obejmuje aż 337 km2.

A co z właścicielami wyspy? Jeszcze w Polsce słyszałam stwierdzenie, że wyspa ta jest własnością Billa Gates'a. Tej plotki jednak nie potwierdza żadne wiarygodne źródło. Warto zaznaczyć, że w Tanzanii cudzoziemcy nie mogą nabyć gruntu na własność. Można jedynie uzyskać prawo do dzierżawy. Chętnych nie brakuje, również Polaków. Niekoniecznie dobrą sławą cieszy się "Wojtek z Zanzibaru" - "twórca" sieci hoteli i marki turystycznej Pili Pili. Szczyt tej afery przypadł na okres pandemii koronawirusa i związany był także z polskimi celebrytami. Turyści i inwestorzy stracili łącznie kilka milionów złotych. Sam Wojtek ponoć dalej ukrywa się na wyspie. Prowadzenie tego typu inwestycji często umożliwiają miejscowi, z którymi należy się "dogadać", a dolary ponoć czynią czary ;). Wracając jednak do wyspy Mnemba - na jej terenie działa luksusowy resort &Beyond Mnemba Island Lodge.

Wiele ofert turystycznych reklamuje wycieczkę jako ''rejs na wyspę Mnemba". Warto jednak wiedzieć, że w rzeczywistości podpłynąć można tylko w jej okolice, dosyć daleko brzegów (chyba, że jesteśmy gośćmi działającego tam resortu). Czemu więc tak wielu turystów decyduje się na wyprawę? Jednym z ważniejszych powodów są... delfiny. Wody wokół Mnemby upodobały sobie delfiny butlonose i długoszczękie. Pojawią się tam prawie zawsze i co najciekawsze - można wskoczyć do wody i pływać razem z nimi. Osobiście jednak mam duży dystans do tej "atrakcji". Przede wszystkim są to jednak dzikie ssaki i to my wkraczamy na ich teren, a do przyrody zawsze należy mieć szacunek. Drugą bardzo istotną sprawą jest fakt, że tych łódek jest naprawdę dużo i gdy ktoś wypatrzy delfiny, nagle i bez zważania na osoby w wodzie, kierujący ruszają w stronę morskich stworzeń. Byłam świadkiem uderzenia turysty przez jedną z płynących na oślep wręcz motorówek. Na szczęście nikomu nic poważnego się nie stało, ale mogło się to zakończyć dużo gorzej niż wyglądało. 

Poza sformułowaniem "rejs na Mnembę" można odnaleźć też "Mnemba Atoll". To drugie również nie jest do końca trafione. Atol to rafa koralowa w kształcie pierścienia otaczająca lagunę. Mnemba zaś to niewielka wyspa otoczona owalnym systemem rafy koralowej. I tutaj to słowa "rafa" też jest mocno przesadzone. Obejrzymy co prawda wiele gatunków kolorowych ryb, sama rafa jest natomiast szczątkowa. 


"Bo im dalej, tym lepiej" P.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Muzeum Antropologiczne

Dodo

Heca na granicy